RSS
czwartek, 30 czerwca 2011

Don Tobin, beloved father and husband of Bandera historian and writer, Peggy Tobin, died after many illnesses. Mr. Tobin had been hospitalized many times and during the past few months spent many days in and out of the hospital and nursing homes.

Don Tobin was 95 years old and a Lawyer. He attended the University of Colorado in Boulder, Colorado where he earned a B.A. degree. After Colorado he attended Law School at St. Mary’s University in San Antonio, Texas.

He was admitted into the Bar in 1943 and practiced law for many years in San Antonio and Bandera.

The Bandera County Sister Partnership will miss Don and his dedication to help those in need. Mr. Tobin was a supporter of the Bandera County Sister Partnership Exchange Program.

Don and Peggy Tobin and family hosted, Piotr Symkala and Radek and Anna Dimitrow.

The Funeral will be held on Saturday, July 2nd, at the Tobin Ranch in Bandera, Texas -1455 Tobin Ranch Road, P.O. Box 578, Bandera. Texas 78003. The Bandera County Sister Partnership extends their sympathy to his wife Peggy, and the Tobin family members.

Don and Peggy Tobin


Rest in peace.

Don Tobin - 1916 - 2011

 

 

Thanks to Elenora for this information.

08:16, czeszka22
Link
środa, 29 czerwca 2011

11 i 12 czerwca w San Antonio odbył się doroczny festiwal kultur, na którym prezentuje się ponad 30 grup etnicznych z różnych zakątków świata, których przodkowie osiedlili się w Teksasie. Było też stoisko polskie - a raczej śląśkie - przygotowane przez członków Fundacji im. ks. Leopolda Moczygemby. Jak co roku kierownictwo polskiego stoiska objęli Geraldine i Robert Piegza. Poniżej kilka zdjęć autorstwa Elaine Mazurek Stephens.

Dzień dobry!  Welcome to the Polish booth!

Sisters, Elaine Mazurek Stephens and Betti Mazurek Gregoire, descendants of Polish immigrants to Texas in 1850s.

Jordan Sheppard and her Grandma, Suzanne Moczygemba Sheppard

Sunday, June 12, 2011.  Final day of the 40th Annual Folklife Festival.  L-R:  Megan Kolenda, Reuben Villanueva, Robert Piegza, Rudy Lyssy, Evelyn Lyssy, Warren Kolenda, Geraldine Piegza.

Siblings, Megan and Warren Kolenda helped out during the last hours of the day, serving, cooking and cleaning

Geraldine and Robert Piegza with Elaine Mazurek Stephens -  the day is almost over and the take-down soon begins.

 

Click to see more pictures:

https://picasaweb.google.com/SilesianTexans/2011061140thAnnualFolklifeFestivalPolishBooth?feat=directlink#

https://picasaweb.google.com/SilesianTexans/2011061240thAnnualFolklifeFestivalFinalDay?feat=directlink#5617697377371622226

18:25, czeszka22
Link
poniedziałek, 27 czerwca 2011

Mark Warren who had been host family for polish student in summer 2010, passed away this morning. He died of cancer. He hosted Michał Łokacz last year.

Mark was favorite teacher for most of Bandera High School's students. He was the kindest and best teacher at BHS. All the kids loved him. He inspired the kids to push themselves in school. He was also a great guitar player.

It's very sad news to all of us, especialy to Michał Łokacz and his family.

Mark, we'll miss you. You were good man.

Sergiusz Makowiecki (second left) and Michał Łokacz (trird left) with Warren's family. Mark Warren - first on the right.

 

Mark Warren, którego rodzina gościła uczniów latem 2010 roku, zmarł dzisiaj rano. Horował na raka. Gościł u siebie w domu Michała Łokacza.

Mark był ulubionym nauczycielem wielu uczniów Bandera High School. Był jednymz  najmilszych i najlepszych nauczycieli. Wszyscy uczniowie bardzo go lubili. Inspirował uczniów do pracy i wysiłku. Był również bardzo dobrym gitarzystą.

Dla nas wszystkich, którzy go spotkali, jego śmierć to duża strata, zwłaszcza dla Michała Łokacza i jego rodziny.

Mark, będzie nam Ciebie brakowało. Byłeś dobrym człowiekiem.

13:02, czeszka22
Link
piątek, 24 czerwca 2011

Movie by Elenora Dugosh Goodley



10:43, czeszka22
Link
środa, 22 czerwca 2011

Local weekly newspaper „Strzelec Opolski” published article about opening ceremony of new monument "Heart for Heart" in Rozmierz. Author of this article is Agnieszka Texas Agnes Pospiszyl. Whole article below (in polish only).


 

 

Odsłonięcie pomnika „Serce dla Serca” w Rozmierzy


Tu wszystko się zaczęło...


Od prawie dekady do Rozmierzy przyjeżdża rodzina Dugosh z Teksasu w USA. Ich prapradziadek – Jan Długosz – w połowie XIX wieku wyjechał właśnie z tej wsi do Ameryki w poszukiwaniu lepszego życia. Poszukiwania korzeni przywiodły Teksańczyków właśnie do tej małej podstrzeleckiej miejscowości. Pierwsze spotkanie było jednocześnie początkiem wielkiej przyjaźni.


- Jesteśmy szczęśliwi, że goście z tak daleka odwiedzają Rozmierz i czują się tu jak w domu – mówiła wyraźnie wzruszona sołtys wsi, Róża Willim.


Przez pierwszą połowę czerwca ziemia strzelecka gościła 23 Teksańczyków, którzy przyjechali w ramach wymiany partnerskiej z mieszkańcami naszej gminy.

Kulminacyjnym punktem ich pobytu było odwiedzenie Rozmierzy 12 czerwca. Wtedy to odsłonięto pomnik „Serce dla Serca”.


Mur ze starych kamieni wapiennych wzniesiono tuż przy wejściu do kościoła pw. św. Michała w Rozmierzy. Zamontowano na nim metalowy obelisk przedstawiający symbolicznie dwie krainy połączone jednym sercem.


W symbolicznym odsłonięciu udział wzięły osoby, które swoje korzenie mają z parafii Rozmierz. Ze strony teksańskiej byli to Elenora Dugosh-Goodley, Roy Dugosh i Emily Frerich a ze strony śląskiej: Alfred Mrohs, Róża Witoń i Piotr Smykała.


Tuż obok wyeksponowano 3 stare dzwony, które jeszcze 3 lata temu biły na wieży rozmierzańskiego kościoła. Nowe zostały ufundowane przez parafian oraz przyjaciół z Teksasu.


- Nie uczestniczyliście w uroczystości poświęcenia nowych dzwonów w 2008r. w naszym kościele. Wiele razy mówiliśmy, że nasze serce pozostawiliśmy w Teksasie. Wasze biją w Polsce. Niech te symboliczne serce połączone naszymi krainami połączy nas wszystkich na Śląsku i w Teksasie, a dzwony niech będą symbolicznym biciem naszych serc – mówił w czasie odsłonięcia pomnika Piotr Smykała.


Po uroczystym podpisaniu aktu erekcyjnego do „kapsuły czasu” włożono dokumenty związane z emigracją oraz monety obiegowe (amerykańskie, polskie i europejskie) i pamiątkowe (z beatyfikacja Jana Pawła II i 750-lecia Rozmierzy), list z teksańskiej Bandery, folder izby tradycji i o wsi Rozmierz, płyta CD o Rozmierzy, krzyż katolicki z Watykanu. Tubę w specjalny otwór w murze włożyli ci, którzy zapoczątkowali przyjaźń polsko-teksańską - Elenora Dugosh-Goodley i Alfreda Mrohs.

10:17, czeszka22
Link
poniedziałek, 20 czerwca 2011

Local weekly newspaper „Strzelec Opolski” published article about history of Silesian emigrants, who had choosen Texas as a new home. They printed out also 2 pictures from Elenora - Descendants of Polish Immigrants from Upper Silesia and Jan Dlugosz Molasses factory. Belowe whole article – sorry but olny in polish. Authors of this article are Peter the Ponytail Smykała (of course!) and Romuald Kubik.

 

W Strzelcu Opolskim ukazał się tekst o historii emigracji do Teksasu autorstwa Piotrka Smykały i Romualda Kubika. Cały tekst poniżej.

 

Dzieje śląskiej emigracji do Teksasu

Za chlebem

W połowie XIX wieku dziesiątki rodzin z naszych terenów sprzedały swoje majątki, spakowały najważniejsze rzeczy i wyruszyły praktycznie w nieznane - za ocean. Dziś potomkowie śląskich emigrantów przyjeżdżają na ziemie swoich przodków, by poznać je na nowo. Co sprawiło, że półtora wieku temu Ślązacy zdecydowali się na tak ryzykowny krok?

Puste garnki

Lata 40. i 50. XIX wieku przyniosły wiele zmian w sposobie życia. Intensywnie zaczął rozwijać się przemysł, powstawała kolej. Pierwsza linia na Śląsku Opolskim powstała już w 1842 roku. Łączyła Wrocław z Oławą. 3 lata później otwarto połączenie Opole - Koźle - Gliwice - Chorzów. Kolej stała się podstawowym środkiem transportu towarów i ludzi.

Chłopi mieli własną ziemię, którą otrzymywali od początków reformy agrarnej z 1807 roku. Mimo to Śląsk głodował. Na wsi panowało przeludnienie i częste choroby. Bardzo dokuczliwe wylewy nieuregulowanych rzek pogarszały tylko sytuację przeciętnego mieszkańca wsi.

Dla rządu pruskiego wzrastające napięcie społecznie nie było niczym dobrym. Stało się jasne, że jedynym rozsądnym rozwiązaniem tego problemu było pozwolenie na zorganizowaną emigrację. 7 maja 1853 roku wprowadzono przepisy wykonawcze, które miały uregulować sprawy z tym związane. Jeszcze 6 września tego roku weszło w życie rozporządzenie pruskiego ministra handlu i rzemiosła regulujące uzyskiwanie koncesji agentów emigracyjnych. Było to zajęcie polegające na werbowaniu i reklamowaniu kierunków wyjazdów.

W naszej okolicy najbardziej znanymi agentami byli Julius Heinrich Schüler i kupiec Albert Chronetzko w Opolu, kupiec Theodor Neuman w Strzelcach Opolskich, kupiec Kurka w Toszku oraz karczmarz Langer z Głuchołaz.

Ludzie wyjeżdżali z pomocą agentów, ale też często na własną rękę. W latach 1840-1871 ze Śląska Opolskiego do środkowych i zachodnich prowincji Niemiec oraz do krajów zamorskich wyemigrowało 23 488 osób. W latach 1871-1910 - 235 680 osób. Śląsk nie był oczywiście jedynym obszarem na terytorium ówczesnych Niemiec, z którego się emigrowało. O skali zjawiska świadczy to, że w 1853 roku z Bremy wypłynęło na pokładach 158 żaglowców i 14 parowców około 58 tysięcy osób. Głównymi portami docelowymi były: Nowy Jork, Nowy Orlean, Galvenston, Matagorda Bay oraz (port dziś nieistniejący) Indianola w Galveston w Teksasie.

Potomkowie emigrantów w 1935 roku. Od lewej stoją: Annie Haiduk, Mary Anderwald, Joe Anderwald, Josephine Pyka, John Pyka, Francis Moravietz, Gabe Anderwald, Gabe Anderwald. Siedzą od lewej: Annie Anderwald, Coustian Dugosh, Agnes Dugosh, Constantina Adamietz, Rose Jureczki i Leonard Jureczki 


Za jednego dolara mniej

Agenci emigracyjni często oszukiwali podróżnych. Towarzystwo Deutsche Gesellschaft der Stadt New York w 1855 roku donosiło o licznych takich przypadkach. W sumie do towarzystwa zgłosiło się około 200 oszukanych osób. Towarzystwo udzielało wszelkiej pomocy tym, którzy chcieli dostać się do Teksasu. W mieście portowym Galvenston, w Zatoce Meksykańskiej, urzędował pruski konsul Jorkusch, który przesyłał do Berlina informację o warunkach osadnictwa w Teksasie, a na miejscu udzielał pomocy imigrantom.

Po przybyciu do portu przyjezdnych czekała kwarantanna, która nie była darmowa. Osoby które chciały dostać się na teren Stanów Zjednoczonych, musiały zapłacić za nią 1 dolara, co było wówczas konkretną sumą. Osoby przewlekle chore były zawracane na stary kontynent. Podróż była kosztowna, a emigranci często wyprzedawali na nią cały majątek. Być może to było powodem, że wielu Ślązaków omijało przepisy i decydowało się na podróż do dalszego portu w Indianoli w Teksasie.


Nieobyczajni Ślązacy

To, co zastali na miejscu musiało, być szokiem kulturowym. Ślązacy nie znali języka i byli przyzwyczajeni do zupełnie innych norm społecznych. Musieli też przyzwyczaić się do nieznanych dotąd niebezpieczeństw. Na bezmiernych pustkowiach Teksasu grasowały bezkarne bandy i Indianie, którym nie podobał się napływ nowych "sąsiadów".

Odmienni kulturowo Ślązacy trudno wpasowywali się w społeczeństwo nowego świata. Pomagały im wrodzony upór i pracowitość. Mimo że Amerykanie byli synonimem liberalizmu, śląskie kobiety budziły wśród nich zgorszenie. Nosiły tradycyjne stroje, które dziś wydają się bardzo skromne. Spódnice jednak sięgały 15 cali nad kostkę i gorszyły

Część emigrantów rozczarowana powróciła w stare strony. Większość jednak postanowiła zmierzyć się z nową rzeczywistością. Zakładali w nowej ojczyźnie osady, budowali rancza i kościoły. Wielu dzięki ciężkiej pracy dorobiło się znacznych majątków, zdobyło wykształcenie i osiągnęło wysoki status społeczny.


Dlaczego Bandera?

Pierwotną osadą założoną przez Ślązaków była Panna Maria. Powstała w 1853 roku. Dziś stoi tam pomnik inicjatora emigracji, księdza Leopolda Moczygemby. Przebywający w Stanach Zjednoczonych kapłan wysyłał do ojczyzny listy zachęcające do przyjazdu. Na miejscu okazało się, że opisywana przez niego kraina szczęśliwości to dzikie i nieurodzajne pustkowie.

Ks. Moczygemba nie pojawił się w porcie, by przywitać przyjezdnych. Potem dowiedzieli się oni, że "bawi w San Antonio". Doszło do tego, że kapłan musiał z założonej osady salwować się ucieczką, bo chciano go po prostu powiesić.

Panna Maria słynęła z dobrze prosperującego tartaku. Dla rolników był to jednak bardzo ciężki teren. Ślązacy zarabiali więc na życie rzemiosłem, które poznali jeszcze w domu - ciesielką, stolarką, kamieniarstwem. Część przeniosła się do San Antonio, inni rozjechali po okolicznych hrabstwach. Szesnaście rodzin, które nie mogły znaleźć zajęcia w San Antonio, zostało namówionych do pracy w Banderze. Tam założyli polską osadę i parafię katolicką. Ślązacy wykorzystywani byli do najcięższych prac, których nie chciał się podjąć nikt inny.

Oto nazwiska ojców owych 16 rodzin: Franz Anderwald, John Kindla, Thomas Mazurek, Joseph Knappick, John Dugosh, Joseph Kalka, John Pyka, Franz Jureczki, Simon Adamietz, Anton Pyka, Thomas Haiduk, Felix Linasdowski, Albert Haiduk, Louis Morawietz, Franz Pyka i Kaspar Kalka.

Fabryka melasy Jana Długosza 


Potomkowie śląskich emigrantów przyjechali do parafii Rozmierz po raz pierwszy po 140 latach. W roku 1993 zapukał do drzwi Alfreda Mrohsa Amerykanin. Był to Gerald Witt z żoną Jean i jeszcze jedno młode małżeństwo. Chcieli odnaleźć ślady swoich przodków, którzy wyemigrowali 150 lat temu do Teksasu. Tak się zaczęły nowe kontakty z  mieszkańcami Rozmierzy i Teksasu. Efektem tych odwiedzin jest nawiązanie licznych znajomości i przyjaźni. Na zaproszenie miasta Bandery w sierpniu 2004 r. - przez dwa tygodnie - przebywali w Teksasie ks. Andrzej Kowolik i Alfred Mrohs. Wrócili zza oceanu z przesłaniem do nawiązania współpracy między miastami Bandera i Strzelce Opolskie.

W środę, 13 czerwca 2007 roku, Elenora Dugosh-Goodley - ambasador porozumienia miasta Bandery i Strzelec Opolskich otrzymała tytuł Honorowego Obywatela Miasta Strzelce Opolskie nadany przez radę miejską.

W czerwcu 2008 roku w Teksasie w hrabstwie Bandera przebywała grupa 19 osób z ziemi strzeleckiej na zaproszenie strony teksańskiej. W sierpniu 2008 roku po raz drugi strzeleccy gimnazjaliści z PG1 i PG2 byli w mieście Bandera w Teksasie. Obie grupy reprezentowały gminę Strzelce Opolskie.

Dziś Strzelce i Bandera posiadają bardzo silne związki partnerskie. Co roku, naprzemiennie grupy mieszkańców obu miejscowości goszczą u siebie nawzajem.

Piotr Smykała Romuald Kubik

 

W okresie od 30 września 1853 r. do 30 września 1854 r. z 34 miejscowości powiatu strzeleckiego wyemigrowało 378 osób, w tym 182 dzieci. Najwięcej mieszkańców wyemigrowało z Rozmierzy - 38 osób, z Płużnicy Wielkiej - 31 osób, Spóroka - 19 osób, Kadłuba - 18 osób, Staniszcz Małych - 13 osób, Szymiszowa - 11 osób i Rozmierki - 11(?) osób. W okresie od 1 stycznia do 31 grudnia 1855 r. z terenu 38 wsi wyemigrowało następnych 461 osób, w tym najwięcej - 35 mieszkańców Rozmierzy, Grodziska - 31, Kielczy - 60, Płużnicy Wielkiej - 34, Izbicka - 32, Warmątowic - 20 i ze Staniszcz Małych - 24 osoby.





14:47, czeszka22
Link
niedziela, 19 czerwca 2011

During Strzelce Opolskie city fiesta Major of our town announce the winners of this year photo contest. Special distinction for picture in category "People" goes to Peter the Ponytail Smykała for his pix of fire in Szymiszów village. Congratulations!

W czasie Dni Ziemi Strzeleckiej ogłoszono wyniki konkursu "Strzelce Opolskie w obiektywie". W kategorii "ludzie" wyróżnienie dostał Piotrek Smykała za zdjęcie "Niszczycielski Czerwony kur…" z pożaru w Szymiszowie. Gratulujemy!

18:57, czeszka22
Link

Elaine Mazurek Spehnes wrote 11th of June:

 

Agnes,
I stayed up until 1am to watch everyone gather at the Strzelce Opolskie Town Hall this morning!  I saw Piotr Ponytail!  I think I saw Grzegorz.  I saw the gardeners working, with their wagons and tractor. I think I saw Kasia and maybe Emily.  I watched the bus pull away, too!  Isn't it cool that I can sit here in my pajamas in Texas watching you in Poland get ready for another terrific day?!
Have fun!
Elaine



18:39, czeszka22
Link

Pix by Peter the Ponytail Smykała and Józek Pospiszyl

16:13, czeszka22
Link